poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Informacja
Kochani bardzo was przepraszam, ale kolejny rozdział dodam pod koniec sierpnia, ale za to dodam kilka rozdziałów, żeby nadrobić ten czas;)
wtorek, 6 sierpnia 2013
Rozdział 1
Poranne promienie słońca zbudziły mnie z mojego snu. Spojrzałam za okno i na moich usta wkradł się uśmiech z powodu rozpoczęcia wakacji. Wstałam z łóżka podeszłam do szafki po świeże ciuchy i bieliznę. Poszłam do łazienki. Umyłam się. W ciało wtarłam mój ulubiony balsam malinowy. Włosy wysuszyłam i spięłam w koka. Po czym ubrałam się w moje ulubione ciuchy i zrobiłam delikatny, naturalny makijaż. Wyszłam z pokoju kierując się w stronę pokoju mojego brata.
Delikatnie zapukałam do pokoju, w którym był mój brat.
-Wchodź Patricia – powiedział.
Nie miałam pojęcia jak to robił, ale zawsze wiedział kiedy to ja.
-Co tam? – spytałam zamykając za sobą drzwi i siadając.
-A co ma być mała? – odpowiedział z kwaśną miną.
-Hmm… - westchnęłam – Coś nie wyraźnie wyglądasz, dobrze się czujesz?
-Tak.. tylko jestem zmęczony.
-Aha...,a co Ci się stało w wargę?- zapytałam.
-Aa...to, to nic takiego- odpowiedział opuszczając głowę w dół i kierując się w kierunku łazienki.
Siedziałam na łóżku zastanawiając się co mu się stało w wargę. Miałam tysiące myśli. Po chwili usłyszałam otwierające się drzwi od łazienki, z których wyszedł Alex.
Wzrok skierowałam na jego wargę.
-Przecież mi możesz powiedzieć...
-Co mam Ci powiedzieć?- zapytał zirytowany.
-Uff...westchnęłam-Co Ci się stało w wargę?
-Nic
-To ten Matt Ci to zrobił?- zapytałam.
-Nie
-A kto?-krzyknęłam.
-Hmm...-westchnął- Nie ważne, nie powinno Cię to interesować siostrzyczko-uśmiechną się-A teraz wyjdź z mojego pokoju.
-Nie, nie wyjdę z pokoju dopóki mi nie powiesz, kto Ci to zrobił!- odpowiedziałam zdenerwowana, a zarazem zaniepokojona.
-Daj sobie już spokój Patricia.
-Nie-krzyknęłam.
Zakrył mi dłonią usta.
-Cicho bądź – syknął
-To powiedź mi jak to się stało i kto ci to zrobił!!!
-Jordan- wyszeptał
-Co?! – krzyknęłam- przecież to twój nauczyciel od matematyki!
-Cii...
-Jaak.. jak to się stało i dlaczego?
-O coś tam się z nim pokłóciłem. Odpyskowałem mu i w ogóle.. Jak to ja… A on walnął mnie w twarz. Tylko błagam. Nie mów rodzicom, bo od razu polecą do dyrektora…
-Ale czemu nie chcesz, żeby powiedzieli poszli do dyrektora? Zwolnią nauczyciela od matematyki i będziesz miał spokój.
-No,ale to nie jest takie proste, Patricia… Poprawię się. Już nie będę do niego pyskować itp.
Nie rozumiałam...
Nagle mnie olśniło.
-Ma coś przeciwko tobie, prawda? Wie, że coś przeskrobałeś i może tego użyć przeciwko tobie.
Alex opuścił głowę.
-Czasem za dużo wiesz- zaśmiał się
Zaczesał ręką włosy.
Uśmiechną się i przygryzł nerwowo wargę.
Nie nalegałam.
-Wierzę, że sobie poradzisz – powiedziałam.
Uśmiechnął się delikatnie i objął mnie ramieniem.
-Dam radę obiecuję.
Nagle odezwał się telefon mojego brata.Spojrzał na wyświetlacz i wyszedł z pokoju. Zobaczyłam uśmiech na jego twarzy.
Podeszłam do drzwi, aby usłyszeć z kim rozmawia i o czym.
- Cześć kochanie-powiedział-Co? Ale teraz? No, ok zaraz u ciebie będę.
To była Jowita dziewczyna mojego brata. Po chwili usłyszałam jak Alex zbliża się di drzwi. Szybko usiadłam na łóżku.
-Co znowu podsłuchiwałaś- zaśmiał się.
-Eee.. Ja…
Alex roześmiał się na cały dom.
-Dobra teraz możesz wyjść z pokoju, bo musze przyszykować się dla Jowity.
-Ok- odpowiedziałam.
-Kochanie- zawołała mama.
-Tak mamo?
-Wyjdź z Lavitą na spacer!
-Ok już idę
Wzięłam rolki i wyszłam z moim psem na spacer. Z moim psem codziennie wychodziłam na rolki. Miałyśmy takie swoje miejsce gdzie Lavita mnie ciągnęła na rolkach.
Wróciłam do domu Alex jeszcze był. Był tak bardzo wystrojony dla Jowity widać, że ją bardzo kocha i zależy mu na niej.
-Dobra mała ja lecę do Jowity. Pa mała- pomachał mi na pożegnanie i wyszedł z domu.
Nie mogłam myśleć o Aleksie. Miał jakieś problemy...
Postanowiłam spotkać się z Jenny z moją najlepsza przyjaciółką. Z racji tego, że nie miałam nic na koncie, postanowiłam pójść do niej nie uprzedzając ją o moim przyjściu. Muszę wspomnieć, że Jenny jest daleką kuzynką boskiego Justina Biebera. Nie utrzymywali zbytnio kontaktów. Nawet nie miała jego numeru telefonu.
Do Jenny miałam dobre 40 minut drogi, ale tak pochłonęła mnie myśl o bracie, że nawet nie zauważyłam kiedy zjawiłam się przed domem przyjaciółki. Zapukałam do drzwi, ale nikt nie otwierał, tylko słyszałam głośną rozmowę. Zapukałam jeszcze raz. Po chwili usłyszałam zbliżające się kroki.
W drzwiach zobaczyłam Jenny.
-Hej – uśmiechnęła się – Wejdziesz?
-Jasne – przytaknęłam.
-Są u mnie goście… Ale możesz być. Zgadnij kto do mnie przyjechał na tydzień?
-Kto – spytałam zaciekawiona.
-Justin…
Zamurowało mnie.
-Co? w sensie, że Bieber?!
-Tak. Cii... – uciszyła mnie.
Żeby dojść do pokoju Jenny musiałyśmy minąć salon.W salonie siedzieli rodzice Jenny, mama Justina i Justin.... Ale się strasznie zmienił…
-Mamo- krzyknęła Jenny- Przyszła Patricia, to my pójdziemy do mojego pokoju. Dobrze?
-Jasne – odpowiedziała Jenny mama.
Justin spojrzał na mnie zagryzając dolna wargę.
-Hej – rzucił.
-Cześć – powiedziałam, tłumiąc w sobie wybuch radości.
Gdy nasze spojrzenia się spotkały, poczułam stado motyli w brzuchu. JB przygryzł delikatnie wargę i odprowadził mnie wzrokiem do pokoju.
-O matko – powiedziałam, gdy Jenny zamknęła drzwi.
Przyjaciółka się zaśmiała.
-Ładny jest? I chyba mu się spodobałaś… - wyszczerzyła się Jenny.
-Nie mów tak. Bo dostanę zaraz zawału.
-Weź głęboki wdech – poradziła Jenny – Justin nie lubi, jak dziewczyny kompletnie świrują na jego widok, bo nie wie, jak się wtedy zachować… Na razie wypadłaś dobrze, a więc tego nie psuj.
Wzięłam głęboooki oddech i po chwili powoli wypuściłam.
-Ok. Już mi lepiej. Naprawdę myślisz, że mu się podobam?
-Tak myślę - odpowiedziała szczerząc się.
Uśmiechnęłam się szeroko.
-Ale mi serce wali… A dlaczego on tu w ogóle przyjechał?
-Bo się stęsknił za rodzinnym miastem i chciał trochę odpocząć.
-Aaa...- uśmiechnęłam się.
Nagle usłyszałyśmy lekkie stukanie do drzwi pokoju.
Z Jenny spojrzałyśmy na siebie.
-Proszę – powiedziała Ann.
Nagle za drzwi wychylił się Justin.
-Nie przeszkadzam? - spytał.
-Nie – roześmiałam się.
-Nie przeszkadzasz – powiedziała uśmiechnięta Ann.
Wszedł i usiadł naprzeciwko nas.
-Co robicie?
-Rozmawiamy o tobie – wyszczerzyłam się. Dlaczego ja jestem tak szczera.
Uśmiechnął się.
-O… A o czym to tak rozmawiacie?
-Oj... nie ważne Justin. Patricia zapytała mnie o coś – powiedziała Ann.
-Aa... A gdzie twoja koleżanka mieszka?
-Daleko, 40 minut ode mnie- powiedziała Jenny.
Zaśmiał się.
-Tak- powiedziałam rozbawiona.
Yhhm...śliczne masz imię- powiedział Jus
Poczułam na mojej twarzy jak robię się czerwona. Schyliłam głowę w dół.
-Wszystko w porządku?-zapytał
-Tak- powiedziałam.
-To dobrze- powiedział niepewnie patrząc się w moje oczy, jakby chciał z nich odczytać co naprawdę. Trochę mnie to przerażało, ale też się spodobało.
- Tylko się troszkę zawstydziłam i zrobiłam się czerwona jak burak.
Zaśmiał się Justin.
Przestał patrzeć mi w oczy, ale zaczął zawzięcie się przyglądać.
Roześmiałam się, a on się uśmiechnął.
-Zgaduję, że nie możesz rozgryźć ich koloru?-powiedziała rozbawiona Jenny
-No-uśmiechnął się i przyglądał się dalej-Jest nazwa dla tych koloru oczu.
-Sama nie wiem...Nikt nigdy nie odgadł ich koloru- powiedziałam.
-To będę pierwszy-zaśmiał się Bieber.
Patrzył dalej w moje oczy.
-Ej zahipnotyzowałaś mnie!
Zaśmiałam się pod nosem.
Spojrzał na mnie z satysfakcją.
-Jesteś słodka gdy się rumienisz-powiedział uśmiechnięty Jus
Uśmiechnęłam się
-Oj... ty również-powiedział i znów na mojej twarzy pojawił się rumieniec.
Spojrzałam na Justina. Wpatrywał się we mnie uśmiechnięty przegryzając dolną wargę.
-Justin!- rozległo się wołanie.
-Już idę- odkrzyknął-Będziemy musieli to kiedyś powtórzyć- zwrócił się do mnie.
-Może-powiedziałam tajemniczo, a po chwili wyszedł.
-LOL... próbujesz zgrywać niedostępną- powiedziała Jenny.
-Może- roześmiałam się.
-Uczeń przegonił mistrza- powiedziała Jenny.
Po chwili do pokoju wrócił Justin.
-Na czym stanęliśmy?- zapytał Bieber.
-Hmm..
-Patricia... nie dałaś mi swojego numeru- powiedział do mnie.
-A chcesz, żebym Ci dała?-zapytałam.
-Jasne- odpowiedział z błyskiem w oku- ty mi dasz twój, a ja Ci mój.
Nagle mój telefon zaczął dzwonić.
Justin spojrzał na mnie i zamierzał odebrać. Rzuciłam się na niego, ale nie mogłam go powstrzymać.
-Hallo-Jus włączył głośnik
-Patricia tu mama wracaj już do domu!
-Ok... za godzinę będę w domu.
-Dobrze-powiedziała.
I sygnał się urwał.
-Szkoda, że już musisz iść-powiedział smutny Justin.
-No szkoda- odpowiedziałam.
Wstałam pożegnałam się z Jenny i Justinem i skierowałam się w stronę drzwi, gdy nagle poczułam czyjąś rękę na moim nadgarstku.
-Patricia-powiedział Bieber.
Odwróciłam się do niego i nasze spojrzenia się spotkały. Poczułam motylki w brzuchu.
-Mogę cię odprowadzić do domu?- zapytał.
-Tak, jasne jak chcesz to czemu nie- uśmiechnęłam się.
Justin otworzył mi drzwi.
-Panie przodem- powiedział Jus.
-Dziękuje- powiedziałam- ale prawdziwy z Ciebie gentelman.
Zaśmiał się Justin i oblizał usta.
Całą drogę rozmawialiśmy i się śmialiśmy. Szybko doszliśmy do mojego domu.
-Dziękuje, że mnie odprowadziłeś- powiedziałam- i pocałowałam go w policzek po czym tym samym odwzajemnił.
-Nie ma za co- odpowiedział smutny Jus.
-Co się stało?- zapytałam.
-Nie nic, ale smutno jest mi, bo już musimy się pożegnać.
-No tak niestety mi tez jest smutno- powiedziałam- dobra Jus ja już musze iść, bo mnie rodzice zabiją.
-Paticia -powiedział- chciałabyś pójść jutro ze mną na kolację?- zapytał
-Nie-powiedziałam po czym się zaśmiałam.
-Szkoda.. Pa- powiedział smutny
-Justin jasne, że pójdę z tobą na kolację.
-Naprawdę?- zapytał
-Tak- uśmiechnęłam się
Justin podbiegł do mnie przytulił mnie po czym musną delikatnie moje usta. Odwzajemniłam pocałunek i poszłam do domu.
___________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że opowiadanie się spodobało i czekam na wasze opinie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)