Do domu wróciłam cała w skowronkach. Mama od razu to zauważyła, że coś jest nie tak.
Roześmiała się
-Kto to taki?
Uśmiechnęłam się. Ona zawsze wszystko wiedziała, w końcu byłam jej mała córeczką. Rozumiała mnie bez słów.
-A nikt taki
-Patricia widzę, że jesteś bardzo szczęśliwa, więc powiedz mi co to za chłopak.
-Ach… Justin – powiedziałam rozmarzonym głosem.
-Jaki Justin, Bieber?-zapytała.
-Tak
-Ten Justin Bieber?- zapytała z wielkimi oczami.
-Tak mamo ten Justin Bieber- zaśmiałam się.
-Naprawdę?
-Tak
-Ohhh... to znakomicie, kochanie czy on nie jest od ciebie kilka lat starszy?- zapytała
-Mamo to tylko 3 lata różnica, a zresztą wiek to tylko liczba.
-No niech Ci będzie
.A co on tu robi?- zapytała.
-Przyjechał odpocząć od show biznesu i tez stęsknił się za rodzinnym miastem - uśmiechnęłam się – On jest taki cudowny…
-Masz jego numer?- zapytała zaciekawiona.
-Tak – wyszczerzyłam się – To on poprosił mnie o mój telefon… - westchnęłam – Ten dzień jest niesamowity i najlepszy w całym życiu. Nigdy nie sądziłam, że taki dzień mi się przydarzy.
Uśmiechnęła się mama i podeszła do mnie i mnie mocno przytuliła.
-Skarbie cieszę się twoim szczęściem. Wiem, że ty go bardzo kochasz, ale nie chcę żeby Ci w jaki kolwiek sposób złamał serce.
-Ohh.. mamo on jest inny niż moi byli chłopcy.
-No, ale wiesz jak będziesz z nim to licz na to, że czasami nie będzie miał dla Ciebie czasu, bo on ma trasy koncertowe, wywiady... itp. i to Cię może bardzo zaboleć.
Wtuliłam się w nią jeszcze mocniej.
-Wiem mamo, wiem- zapewniłam ją po czym poczułam jak delikatnie głaszcze mój policzek.
-Kocham Cię Patricia i chcę tylko twojego szczęścia.
-Ja tez Cię kocham mamo ja również chcę twojego szczęścia.
Posłałam jej promieniujący uśmiech i złożyłam całusa na jej policzku.
Mój telefon nagle zaczął wibrować. Spojrzałam na wyświetlacz i wyświetlił mi się Justin
-Mamo dzwoni Justin czy mogłabyś wyjść z mojego pokoju?-zapytała podekscytowana.
-Oczywiście skarbie- odpowiedziała i zamknęła za sobą drzwi.
Poczułam motylki w brzuchu.
Spojrzałam jeszcze raz na Iphona i opuszkiem palców przejechałam po ekranie aby odebrać.
-Hallo?
-Patricia- zapytał Justin
-Tak to ja, a coś się stało?- zapytałam
-Nie, nic tylko tak dzwonię upewnić się czy kolacja jutro jest nadal aktualna.
-Tak w stu procentach aktualna- roześmiałam się.
-Uhhh to dobrze- zaśmiał się
-Co tam u ciebie?-zapytał
- Wszystko okey, a czemu pytasz?
-A tak sobie.
Zaśmiałam się.
-Justin ja już kończę, bo muszę wyjść z psem na spacer.
- Aha, ok.
- Chyba, że chcesz pójść ze mną, bo samej tak mi się nie chce, a przy okazji lepiej się poznamy.
-Serio chcesz żebym poszedł z tobą. -zapytał
-Oczywiście- odpowiedziałam
- Ok to za 20 min po ciebie będę.
- No ok do zobaczenia
-Do zobaczenia
I sygnał się urwał.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i zrobiłam lekki makijaż. Zajęło mi to niecałe 15 minut. Zbiegłam po schodach jednocześnie wołając Lavite. Jak zapięłam już psa na smycz dzwonek rozległ się po całym domu. Znowu poczułam motylki w brzuch. Skierowałam się ku drzwi otwierając je. Stał w nich Justin w białym podkoszulku i czarnych spodniach.
-Hej- powiedział podchodząc do mnie i całując delikatnie w usta.
Odwzajemniłam pocałunek i wtuliłam się w niego.
- To co idziemy?- zapytał
- Tak tylko jeszcze zamknę drzwi.-uśmiechnęłam się - Cieszę się, że ze mną poszedłeś
-Ja również się cieszę przynajmniej mamy okazję się lepiej poznać.
-Tak- czułam jak moje policzki się rumienią
Zaśmiał się Justin
-Z czego się śmiejesz?- zapytałam.
- Twoje policzki się rumienią.
Schyliłam głowę w dół.
Justin podszedł do mnie jedną ręką złapał mnie za rękę, a drugą złapał mój podbródek i podniósł głowę na wysokość jego po czym pocałował.
-Podobasz mi się, jak się rumienisz.
Westchnęłam
-To co idziemy?-zapytał i splótł nasze dłonie.
-Tak
Puściłam psa ze smyczy, a ja z Justinem usiedliśmy na ławce. Rozmawialiśmy długi czas. Justin opowiedział mi o sobie, a ja jemu. Dużo się śmieliśmy i wygłupialiśmy.
-Patricia zobacz która godzina, bo ja nie wziąłem Iphona z domu .
Spojrzałam na zegarek było już po 23.
-Jest już po 23.
-Serio 23? łał..., ale ten czas szybko zleciał.
-No, to co wracamy do domu? zapytałam
-Tak, tylko jeszcze jedno spójrz na niebo i jak zobaczysz spadająca gwiazdę pomyśl życzenie.
- Okey- uśmiechnęłam się- Nie sądziłam, że w nocy niebo i gwiazdy są tak piękne.
Pocałował mnie w policzek i mnie objął w tali.
Patrzyłam na niebo jakieś 5 minut i zobaczyłam spadająca gwiazdę. Życzyłam sobie......
---------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam was bardzo, że tyle czasu nie dodawałam 2 rozdziału, bo miałam różne problemy na głowie. Mam nadzieję, że wam się podoba i chcecie kolejnego rozdziału.
doskonały kochana ;**** czekam na nastpny
OdpowiedzUsuńChcemy szybko dodaj kolejny
OdpowiedzUsuńok,ok jak będę miała czas to dodam;)
OdpowiedzUsuń